Modlitwa gestalt

„Modlitwa” Gestalt

Tekst znany pod nazwą „modlitwy Gestalt” jest krótkim mottem, którego słowami Fritz Pelrs rozpoczynał spotkania grupowe. Pomimo określenia „modlitwa” nie jest to apostrofa do jakiejś kultowej, najwyższej istoty, ale przesłanie do samego siebie i do drugiego człowieka. Określa też postawę, dzięki której łatwiej jest budować zdrowe i satysfakcjonujące relacje z innymi. Oto tekst gestaltowskiej „modlitwy”:


Ja robię swoje, a ty swoje. Nie jestem na tym świecie po to, by spełniać twoje oczekiwania, a ty nie jesteś na tym świecie, by spełniać moje. Modlitwa gestaltTy to ty, a ja to ja. I jeśli przypadkiem natrafimy na siebie to wspaniale, jeśli nie, to nic nie można na to poradzić.

Fritz Perls, „Gestalt Therapy Verbatim”, 1969

W pierwszej chwili można odnieść wrażenie, iż jest to swoisty manifest odrębności, indywidualizmu, a nawet egoizmu. Tymczasem nurt Gestalt jest podejściem relacyjnym. Warto interpretować to motto w kontekście filozoficznych korzeni Gestaltu, psychologii rozwojowej oraz konstrukcji literackiej tego tekstu.

Ja-Ty

Podmiot, wypowiadający słowa „modlitwy” gestalt kieruje je do drugiego podmiotu. Już ten fakt wskazuje na istnienie między nimi relacji. Ta para zaimków (Ja-Ty) występuje w pismach Martina Bubera, chasydzkiego filozofa odpowiedzialności. Jego przemyślenia stały się inspiracją dla twórców nurtu Gestalt do wyjaśniania fenomenu kontaktu między ludźmi. Co więcej, można powiedzieć, że w pewnym wymiarze filozofia Bubera jest także etyką kontaktu. Buber podkreślał bowiem, że aby nasze życie było harmonijne i dobre potrzebujemy dwóch rodzajów kontaktu: Ja-To i Ja-Ty. W pierwszym rodzaju, odnosimy się do drugiego człowieka trochę przedmiotowo, na przykład, gdy rozmawiamy ze sprzedawczynią w sklepie nie ze względu na nią jako osobę, ale ze względu na to, że chcemy od niej coś kupić, albo gdy wydajemy komuś polecenie. W kontakcie Ja-Ty spotykamy się z drugim podmiotem ze względu na niego i ze względu na siebie, będąc zanurzonym w doświadczenie kontaktu. Może on się odbywać nawet bez słów, jak w eksperymencie Mariny Abramović, naprzeciwko której siadali nieznajomi i patrzyli na siebie nawzajem.

Granice

Jeśli są dwa pełnoprawne i samostanowiące podmioty, to muszą być między nimi granice. Ich brak prowadzi do uwikłania, czyli toksycznej symbiozy. Piękną opowieścią na ten temat jest baśń braci Grimm „Roszpunka”. Niestety nad wyraz często uczy się dzieci, że mogą mieć z kimś relację tylko wtedy, gdy się do tej osoby dostosują, a przejawy niezłomnej woli oznaczać będą zerwanie więzi. Jeśli dziecko mocno „uwierzy” w taki przekaz, często jako dorośli nie odkrywają ani kim są, ani czego chcą, a w końcu zaczynają zmagać się z poczuciem bezsensu lub depresją.

Dla niemowląt takie symbiotyczne zespolenie z matką (lub innym opiekunem) jest gwarantem przetrwania. Dziecko kilkunastomiesięczne już rozpoznaje, że nie jest tym samym, co mama (jest to faza separacji-indywiduacji). Jeśli między nami nie ma rozdzielenia, nie ma też mowy o prawdziwym kontakcie, który zawsze dzieje się na granicy Ja i Ty. Dopiero wtedy, gdy Ja jest kimś oddzielnym od Ty, możemy się komunikować i spotkać. Dopiero w zetknięciu się z kimś lub czymś, co nie jest mną, odkrywam, co jest moją istotą.

Wolność i odpowiedzialność

Podejście Gestalt pełnymi garściami czerpie z filozofii egzystencjalnej, a, jak wiadomo, jest to filozofia podkreślająca takie wartości jak wolność i odpowiedzialność. Posługując się terminologią Bubera, jeśli Ja nie jest wolne, nie może wybierać kontaktu z Ty i nie może wziąć odpowiedzialności za siebie w tym kontakcie. Dlatego spotkanie jest możliwe tylko jeśli podmioty są wolne.

Ostatnie słowa „modlitwy” są wyrazem egzystencjalnej samotności każdego Ja. Samotność ta wynika nie tylko z tego, że Ty jest wolne i może odejść, ale z tego, że nawet podczas dotyku komórki jednego ciała oddzielone są od komórek drugiego. Jednocześnie taka kondycja człowieka tłumaczy, dlaczego tak bardzo pragniemy piękna kontaktu Ja-Ty i dlaczego warto o niego się starać.

[Natalia Żuk]