Psychoterapia Gestalt

Terapia Gestalt wpisuje się nurt psychoterapii humanistyczno-egzystencjalnych, w którym szczególną rolę odgrywają samorealizacja i kreatywne możliwości jednostki.
Z filozoficznego punktu widzenia u podłoża terapii Gestalt leży obraz człowieka, który bierze życie we własne ręce zgodnie z zasadą odpowiedzialności za siebie i samoregulacji, Relacja terapeutyczna odbywa się Tu i Teraz w formie spotkania Ja-Ty. W terapii Gestalt dąży się do tego, by klient uświadomił sobie sposób, w jaki zniekształca lub zrywa kontakt ze sobą lub z otoczeniem. Wraz ze wzrostem świadomości na ten temat odzyskuje on zdolność kształtowania i przeżywania kontaktów w sposób wybiórczy, kreatywny i integrujący.
Humanistyczna orientacja terapii Gestalt ma niezwykle istotne konsekwencje dla postawy terapeutycznej: osoba poszukująca pomocy nie jest „chorym”, zaś osoba pomagająca nie przyjmuje roli „lekarza”. Dla klienta oznacza to wyzwanie: ufa się mu, że przy wsparciu osoby terapeuty zdoła uporać się ze swymi problemami, dzięki czemu osiągnie dojrzałość. Owa samodzielność klienta wypływa ze wspomnianego kluczowego założenia terapii Gestalt o samoregulacji organizmu, co oznacza, że w idealnym przypadku organizm sam zdolny jest do sterowania własnymi zachowaniami, jak również do stworzenia takiego otoczenia, w którym może się samorealizować. W każdej chwili w organizmie pojawia się jakaś figura (Figur), np. potrzeba, która dąży do zamknięcia, podczas gdy inne przechodzą w tło (Hintergrund). Jednostka, podejmując skuteczny kontakt z otoczeniem, zaspokaja tę potrzebę. Wtedy postać (Gestalt) dopełnia się i ponownie powraca do tła, czyniąc tym samym miejsce dla nowej figury. Proces nieustannego powstawania i niszczenia postaci stanowi jądro samoregulacji organizmu.
Terapia Gestalt oferuje coś, co uznawane jest za krok naprzód w stosunku do psychoanalizy, czyli koncentrację na działaniu, na kontakcie. Oznacza to stosowanie aktywnych metod pracy, takich jak eksperyment, będący testowaniem nowych zachowań i sposobów przeżywania w bezpiecznych warunkach. Terapia Gestalt jest zmianą, a nie tylko poznaniem i spostrzeganiem. W tym sensie poszerzanie świadomości nie stanowi celu samego w sobie. Służy raczej kontaktowi ze sobą i otoczeniem. Uświadomienie sobie swoich myśli, emocji i doznań płynących z ciała jest wprawdzie koniecznym, ale wcale nie wystarczającym warunkiem terapii Gestalt. Jej istotą w dłuższej perspektywie jest sensowne zrozumienie i pokierowanie własnym życiem.

Psychoterapia

Psychoterapia jest formą profesjonalnej pomocy osobom, które chcą lepiej poznać siebie i dokonać zmian w sposobie swojego funkcjonowania.

Jest ona także, a może przede wszystkim, spotkaniem i relacją między psychoterapeutą a klientem lub pacjentem.
Psychoterapeuta, będący osobą zawodowo wyszkoloną w zakresie teorii psychologicznych i technik terapeutycznych, ma za zadanie wspierać klienta, pomagać mu w samopoznaniu, określeniu i realizowaniu własnych pragnień, wypracowaniu nowych umiejętności i sposobów zachowania oraz usuwaniu przykrych dolegliwości (takich jak np. chroniczny lęk). Terapeutę obowiązuje kodeks etyczny oraz bezwzględny nakaz pracowania na rzecz klienta, a nie na rzecz zaspokojenia własnych potrzeb. Przyjmuje on życzliwą i nieoceniającą postawę, co buduje wzajemne zaufanie. Klient natomiast, przychodząc na psychoterapię, decyduje się na pracę nad sobą, a nie tylko np. na uzyskanie chwilowego pocieszenia.
Najczęściej sesje psychoterapeutyczne trwają 45-60 minut i odbywają się raz w tygodniu w gabinecie terapeuty, a kontakt z psychoterapeutą odbywa się twarzą w twarz. W czasie sesji klient i psychoterapeuta prowadzą tzw. dialog terapeutyczny, którego zasadą jest podmiotowe traktowanie siebie nawzajem.
Istnieją różne nurty terapeutyczne: od psychoanalizy przez terapię poznawczo-behawioralną po humanistyczno-egzystancjalną.

Doświadczaj siebie i akceptuj siebie takiego, jakim jesteś *

W 1970 roku Arnold Beisser sformułował paradoksalną teorię zmiany. Głosi ona, iż zmieniamy się dopiero wtedy, gdy staniemy się sobą.

Zaprzeczanie sobie
Często w gabinecie słyszę: chciałbym to przełamać w sobie; nie chcę tego czuć itp. Na takie zdania reaguję emocjonalną reakcją alergiczną, ponieważ są zaprzeczeniem sobie. Każdy z nas był dzieckiem i niektórzy pamiętają, jak reagowali, gdy ktoś do czegoś ich zmuszał: jedzenia nielubianej potrawy, odrabiania lekcji, pozostania w domu albo zabronienia „mazania się“, czyli płaczu. Jakie to było? Jakie reakcje emocjonalne i fizyczne to wywoływało? Napięcie, stres, podległość wynikającą ze strachu (bądź szacunku, choć w to powątpiewam), pod którą gotowała się wściekłość, poczucie skrzywdzenia, niezrozumienia. W takich momentach można nie znosić własnych rodziców czy opiekunów. A jednak taki stosunek do samego siebie często zostaje uwewnętrzniony i ilekroć nie jesteśmy prawidłowi, wystarczająco dobrzy lub doświadczamy dyskomfortu, mówimy do siebie: nie czuj tego; zmień się do jasnej pogody; nie potrzebuj tego; nie rób tamtego; boże, jaki jesteś beznadziejny! W takich warunkach nie możemy dokonać zmiany, ewoluować, rozwinąć się. Może przyniesie to jakiś skutek, ale będzie on osiągany drogą przemocy wobec samego siebie. Często też takie pełne dezaprobaty podejście do siebie powoduje, że nie możemy nawet siebie poznać, przestaje nas obchodzić, jacy jesteśmy; liczy się tylko to, że nie-tacy. Czy zatem gestaltyści uważają, że nie mamy po co się zmieniać?

Samoświadomość
W terapii gestalt pierwszoplanowe miejsce przypada temu, co jest, czyli (samo)świadomości. Ona z kolei wymaga odwagi i nieco wsparcia z zewnątrz. Doświadczanie siebie w całej pełni jest pierwszym krokiem do zmiany. Sądzę, że jeśli ktoś myśli od dawna o terapii, a się na nią nie decyduje, to jest główny powód odwlekania: musiałby się skonfrontować ze wszystkim, co może mu się w sobie nie podobać (np. że wcale nie lubi pracować i jest nieodpowiedzialny, że kłamie, by inni go lubili, że zachowuje się jak swoja matka, choć zawsze powtarzała sobie, że nigdy taka będę).

Czasami też boimy się zobaczyć swoje dobre strony, bo przeszkadza nam w tym skrypt „jestem nie-ok“. Doświadczanie siebie w pełni, to zobaczenie swoich wad i zalet, czucie swojego ciała (np. co do mnie mówi mój dwudniowy ból głowy?), swoich emocji, śledzenie swojego toku myślowego, zastanawianie się nad znaczeniem snów, relacji z innymi itd. Umówmy się – to jest ciężka praca, choć pozornie hasło „doświadczaj siebie“ jest sielankowo-hedonistyczne.

Akceptacja siebie
Akceptowanie siebie takim, jakim się jest nie oznacza ślepego ubóstwiania wszystkich swoich blasków i cieni, lecz – nieoceniający stosunek do siebie. Z takim nastawieniem bowiem łatwiej jest zobaczyć, co mogę z tym zrobić? Jak mogę to zmienić? Słowem, wziąć odpowiedzialność. Gdy jesteśmy skupieni na ocenie, raczej sobie zaprzeczamy, wstydzimy się lub przeżywamy poczucie winy i to pochłania całą naszą energię. Życzliwe, kochające spojrzenie na siebie jest dostępne tym, którzy kiedyś zaznali go z zewnątrz – jako niemowlęta, gdy mama słodko do nich mówiła, nawet jak nie byli urodziwi, jako dzieci, gdy kochający dziadek bawił się z nimi, jako nastolatki, gdy ktoś ich pokochał. Rzadko jednak doświadczamy wystarczającej liczby wzmocnień dla takiego podejścia do siebie, by było uwewnętrznione. Wtedy ważne, by doświadczyć nieoceniającej, bezwarunkowej akceptacji, choćby od psychoterapeuty. Każdy z nas bowiem potrzebuje być przyjętym takim, jakim jest, a nie tylko pod warunkiem bycia dobrym, odpowiednim, idealnym.

Granice tolerancji
Czy zatem wszystko nam wolno? Zawsze jesteśmy OK, niezależnie od tego, jak postępujemy? Oczywiście odpowiedź jest przecząca. Z fotela terapeuty obchodzą mnie tylko trzy rzeczy w kwestii moralności: 1. Czy osoba, naprzeciwko której siedzę krzywdzi siebie? 2. Czy ta osoba krzywdzi innych? 3. Czy doświadcza krzywdy od kogoś innego? Są to – wcale nie takie obiektywne – kryteria oceny, co wymaga zmiany, która przyczyni się do polepszenia życia.

cały dekalog Gestalt

* W różnych źródłach spotkałam się z różnymi interpretacjami i itłumaczeniami tego punktu. Pierwsza z nich mówi: „Przestań sobie wyobrażać – doświadczaj tego, co rzeczywiste.“, a druga: „Akceptuj siebie takim, jakim jesteś“. Tytuł tego wpisu jest moją interpretacją, płynącą z połączenia tych dwóch wersji.

[Natalia Żuk]

Żyj tutaj

Dlaczego życie „tam” pochłania co raz więcej twojego czasu? E-maile, zakupy, media społecznościowe, rachunki są oczywiście częścią naszego życia, ale bardzo łatwo stają się ucieczką od nas samych, problemów w związku, obaw. „Tutaj” bywa o wiele mniej atrakcyjne, a często o wiele bardziej problematyczne. W gabinecie terapeutycznym łatwiej jest klientowi opowiedzieć o swoim kolejnym sukcesie w pracy niż o przeżywanym wobec terapeuty lęku, że ten go negatywnie oceni i odrzuci.

Jednocześnie „tutaj” jest jedyną drogą do siebie, samoaktualizacji i spełnienia. Może więc warto…

… poczuć siebie?
Zastanawiającą sprawą jest to, że wiele osób o wiele lepiej czuje się w internecie i nowych technologiach niż we własnym ciele. Znamy skróty klawiaturowe, programy komputerowe i narzędzia komunikacyjne, a nie czujemy napięć w ciele, nie wiemy, jak płytko oddychamy. A przecież „tutaj” to zawsze oznacza „w swoim ciele” i „ze sobą”.

Zarówno psychoterapia Gestalt, jak i analiza bioenergetyczna Alexandra Lowena oferują powrót do ciała, które jest naszą bazą do poczucia siebie. Często w gabinecie spotykam osoby, które identyfikują się tylko ze swoją głową, czyli myślami, albo nie czują siebie w ogóle. Te same osoby skarżą się na to, że nie wiedzą, czego chcą, czego potrzebują, że są zmęczone, a nawet, że ich istnienie nie ma sensu. Właściwie można powiedzieć, że gdyby nie potrzeba, człowiek nie miałby motywacji do działania. Problem w tym, że jesteśmy wytrenowani do spełniania wymagań kulturowych i społecznych, a nie do „czytania” swego wnętrza. Podczas sesji klienci uczą się kierować świadomość na ich cielesne „tutaj”, na oddech i emocje, po to by poczuć napięcia i bóle, z których krok po kroku wyzwalają się, sięgając po zaspokojenie swoich potrzeb.

…wziąć pod uwagę otoczenie?
Środowiskiem określamy w gestalcie właściwie wszystko poza nami samymi, czyli: ludzi, z którymi mamy relacje, społeczeństwo, w którym żyjemy, środowisko naturalne, a nawet planetę. Oznacza to, że ilekroć planujemy zmianę, dobrze zadbać o to, by była ekologiczna, czyli nie naruszała równowagi wokół nas zbyt mocno. Oczywiście zmiana jednego elementu systemu (nas samych) spowoduje prawdopodobnie jakąś zmianę w środowisku, choćby krótkotrwałą, ale jeśli będzie ona zaprzeczała podwalinom danego układu, wcześniej czy później zmiana taka obróci się przeciwko nam. Jeśli na przykład ktoś chciałby być skuteczniejszym szefem i chciałby to osiągnąć metodami manipulacji swymi podwładnymi, psychoterapeuta gestalt prawdopodobnie odmówi mu pomocy w osiąganiu tego celu takimi metodami.

…zająć się tym, co jest?
„Życie tutaj” oznacza także zajmowanie się tym, co jest, a nie tym, czego nie ma. Kiedy mowa ciała klienta wskazuje na spięcie mięśni i pytam go, co czuje w danym momencie, słyszę czasami: nie jestem zdenerwowany albo to mnie wcale nie smuci. Pokazuje to jak trudno jest nam zidentyfikować, co jest (choćby w nas samych). Często wiemy doskonale, czego nie chcemy, ale kompletnie nie mamy pojęcia, czego pragniemy. Gdybyśmy się przyznali, że chcemy właśnie tego a tego, bylibyśmy bliżej odpowiedzialności i „konieczności” zrobienia czegoś, by zrealizować swoje „chcenie”.

Skoro życie „tam”, to zajmowanie się tym, czego nie ma, wspomnę krótko jeszcze o immanentnym nieusatysfakcjonowaniu i niezadowoleniu. Po trosze pod wpływem reklamy i konsumpcjonizmu, po trosze może zupełnie naturalnego wyposażenia ewolucyjnego, ciągle chcemy czegoś, czego nie mamy. Więcej, lepiej, efektywniej to epitety uprawomocniające każdy wybór. Nikt na serio nie pyta „a po co?”, „z jakiej twojej potrzeby to płynie?”, „co się dla ciebie zmieni, gdy to będziesz miał”?. Nikt prócz psychoterapeutów, filozofów, naukowców i może niektórych nauczycieli.

cały dekalog Gestalt

[Natalia Żuk]