Czym jest depresja i jak ją leczyć?

Czasami zdarza się nam słyszeć od znajomych „mam taką depresję, że nie pytaj”. Zazwyczaj, gdy językiem potocznym określamy nasz stan jako „depresję”, mamy na myśli obniżony nastrój, a najkrócej mówiąc – „doła”. Nic dziwnego, że to określenie weszło do naszego codziennego słownika – jest najbardziej rozpowszechnionym zaburzeniem psychicznym. Jednakże depresja to nie zwykły smutek i niechęć do robienia czegoś.

Objawy

Zaburzenie depresyjne niesie ze sobą cały szereg różnorodnych objawów, które, według klasyfikacji psychiatrycznej, muszą utrzymywać się co najmniej przez dwa tygodnie. Obejmują one różne obszary – od nastroju przez myśli po objawy fizyczne:

Nastrój
– obniżenie podstawowego nastroju: smutek, przygnębienie, (szczególnie złe znoszenie poranków),
– poczucie winy,
– drażliwość,
– poczucie beznadziei,
– zamartwianie się, lęk,

Myślenie i samoocena:
– pesymistyczne nastawienie do samego siebie, przeszłości (Moje życie to pasmo porażek), teraźniejszości, a zwłaszcza przyszłości (Nic dobrego mnie nie czeka),
– poczucie niewydolności,
– brak akceptacji samego siebie,
– poczucie bezwartościowości,
– samooskarżanie się,
– zniekształcony obraz siebie,

Motywacja i zachowanie:
– utrata satysfakcji, anhedonia (niemożność odczuwania przyjemności),
– oczekiwanie kary,
– pragnienie śmierci,
– wołanie o pomoc,
– wycofanie z kontaktów społecznych,
– niemożność podjęcia decyzji,
– trudności w wykonywaniu swoich obowiązków,
– utrata lub niepohamowane łaknienie,

Objawy fizyczne:
– zaburzenia snu (sen za długi, „urywany” lub bezsenność; sen nie regenerujący),
– trudności w koncentracji uwagi,
– zmęczenie, niski poziom energii,
– zbyt duży lub zbyt mały napęd motoryczny,
– utrata wagi ciała lub znaczne przybieranie na wadze,
– różne dolegliwości somatyczne (np. nerwobóle, bóle głowy, kręgosłupa)

Jeśli powyższe objawy utrzymują się dwa lata, ale nie są nasilone, mówimy o dystymii.
Bardzo zbliżone symptomy ma osoba przeżywająca żałobę i żal po stracie. Pomimo swego podobieństwa, a także faktu, iż żałoba jest stanem predysponującym do rozwinięcia depresji, są to dwa różne zjawiska. Depresja jest zaburzeniem psychicznym, zaliczanym do grupy chorób afektywnych, zaś żałoba jest zjawiskiem psychospołecznym.

Epidemiologia depresji

Osoby urodzone po 1975 roku są dwukrotnie bardziej narażeni na przeżycie depresji niż ich dziadkowie, prawdopodobnie ze względu na zmieniające się warunki społeczne, historyczne i ekonomiczne. Około 12% mężczyzn i 20 % kobiet współczesnych przeżyje epizod depresji dużej. Coraz częściej też na tę chorobę zapadają nastolatki, a największe prawdopodobieństwo jej wystąpienia jest we wczesnej dorosłości. Kobiety doświadczają zaburzeń depresyjnych dwa razy częściej niż mężczyźni. Ma to prawdopodobnie uzasadnienie w stylu wychowania dziewcząt i chłopców – ci ostatni są zachęcani do wyrażania złości. Latami skrywana agresja i rozżalenie prowadzą do zamienienia ich na smutek, który jest bardziej społecznie akceptowany.

Pierwszy epizod depresyjny najczęściej pojawia się nagle i w swoim pierwotnym nasileniu trwa trzy miesiące. Bardzo głębokie epizody trwają dwukrotnie dłużej. Z jednej strony epizody depresji mają tendencję do zanikania, a z drugiej – aż 75% osób, które przeżyły depresję doświadczy jej objawów ponownie w ciągu 15 lat. Każdy kolejny epizod depresji zwiększa ryzyko nawrotu o 16%.

Etiologia depresji jednobiegunowej

Istnieje wiele różnych wyjaśnień dotyczących przyczyny depresji. Pierwsze z nich podkreśla rolę dziedziczenia (biologicznego i społecznego) – krewni pierwszego stopnia osób cierpiących na depresję są kilkukrotnie bardziej na nią narażeni. Drugie – że depresja ma podłoże neurochemiczne, gdyż podczas trwania depresji występują zaburzenia gospodarki chemicznej i strukturach mózgu (trudno powiedzieć, czy jest to bezpośrednia przyczyna, ale na pewno występują). Szczególną rolę pełnią w tym procesie nieprawidłowości w przekazie monoamin (norepinefryna, dopamina, serotonina). Trzecia koncepcja stwierdza zaburzenia hormonalne – np. niedoczynność tarczycy daje objawy zbliżone do depresyjnych, skąd prosta droga do wniosku, iż osoby z depresją cierpią na zaburzenie wydzielania tyroksyny. Podobnie jest w przypadku mężczyzn produkujących zbyt mało testosteronu. Ponadto osoby depresyjne mają podwyższony poziom „hormonu stresu”, czyli kortyzolu, a także – hormonu adrenokortykotropowego. Kolejne kocepcje akcentują zaburzenia aktywności niektórych części mózgu, np. płata czołowego prawej półkuli (nadczynność) i lewej półkuli (niedoczynność).

Psychologowie, podobnie jak lekarze, rozwinęli szereg koncepcji etiologicznych depresji. Zapewne część z was słyszała o „skali depresji Becka”, który był twórcą podejścia poznawczego w psychoterapii. Skala ta wskazuje takie przyczyny depresji jak:
– negatywne myśli nt. własnego „ja” i przebiegu życia,
– systematyczne błędy logicznego myślenia (arbitralne wnioskowanie, abstrakcja selektywne, nadmierne uogólnianie, wyolbrzymianie i pomniejszanie, personalizacja).

Inni psychologowie wskazują też rolę wyuczonej bezradności i poczucia beznadziejności. Z kolei modne ostatnio podejście akcentujące uważność, jest zdania, iż raz uruchomione myśli o własnej bezwartościowości i samooskarżanie, czekają w gotowości na kolejną okazję do uaktywnienia się, co ma swoje uzasadnienie neurologiczne. Tym, co podtrzymuje i wyzwala depresję jest nasz awersyjny sposób reagowania na to, co się wydarza, a także złość na siebie o to, że (znowu) tak fatalnie się czujemy (zwracanie się przeciwko sobie). Częstokroć psychoterapeuci zauważają, że pod manifestowanymi objawami depresji (smutek i przygaszenie) kryje się mnóstwo niewyrażonej złości, jeszcze głębiej – lęk i potrzeba bliskości

Leczenie depresji

Nierzadko w wychodzeniu z depresji przydatna jest farmakoterapia w postaci jednej z grup leków: trójpierścieniowych leków przeciwdepresyjnych (TCA), inhibitorów monoaminooksydazy (MAO), inhibitorów selektywnego powrotnego wychwytu serotoniny (SSRI). Czasami bez wsparcia lekowego psychoterapia nie jest możliwa, ponieważ pacjent nie jest w stanie ubrać się i wyjść z domu. Z drugiej jednak strony, lekarstwa nie „załatwią problemu” na dłuższy czas, ponieważ nie zmieniają sposobu myślenia o sobie i świecie, a także sposobu wyrażania emocji i ich przeżywania. Co ciekawe, skuteczność psychoterapii oraz farmakoterapii jest właściwie taka sama i wynosi 60-75% przypadków wyraźnej poprawy. Wyższy wskaźnik odnotowały jedynieLOGO_Re_Akcja_w_depresji elektrowstrząsy, ale w ich wypadku zagrożenie nawrotami jest bardzo wysokie. W przypadku dokończonego procesu psychoterapeutycznego możliwość nawrotu jest niska, a w przypadku farmakoterapii – wysoka. Jedynym obszarem, w którym psychoterapia „przegrywa” z lekarstwami jest czas trwania terapii.

[Natalia Żuk]

Żałoba a depresja

Kiedy obserwujemy głębokie, bolesne zniechęcenie, ustanie zainteresowania światem zewnętrznym, utratę zdolności do kochania, zahamowanie każdej sprawności (S. Freud, „Żałoba i melancholia”), widzimy osobę, która pogrążona jest w nieszczęściu. Obraz tego nieszczęścia może być podobny w depresji i żałobie, co pokazuje oscarowy film Roberta Redforda pod tytułem „Zwyczajni ludzie” („Ordinary People”, 1980 r.). Opowiada on historię amerykańskiej rodziny z wyższej klasy średniej, której członkowie bardzo różnie radzą sobie ze śmiercią starszego syna, Bucka. Matka (Mary Tyler Moore) obojętnieje i jest emocjonalnie oddalona od rodziny, ale zachowuje pozory normalności. Ojciec (Donald Sutherland) stara się tryskać radością, chcąc za wszelką cenę wrócić do życia i zaopiekować się żyjącym synem. Głównym bohaterem filmu jest Conrad (Timothy Hutton), nastoletni brat zmarłego, który razem z nim brał udział w wypadku. Rodzinę poznajemy, gdy Conrad wraca do domu ze szpitala psychiatrycznego, gdzie trafił po próbie samobójczej. Dopóki nie dowiadujemy się o tragicznej śmierci Bucka, objawy Conrada świadczą o depresji: nie ma siły wstawać z łóżka, nie ma motywacji do działania, przed rodzicami udaje, że wszystko jest w porządku, ale łatwo wpada w gniew, izoluje się od przyjaciół, widać, że jest w nieustannym napięciu i, jak by dodał Freud, cierpi na spadek samopoczucia wyrażający się w formie zarzutów i pretensji kierowanych pod własnym adresem, posuwający się do obłędnego oczekiwania kary (ib.). W przypadku Conrada oczekiwanie kary jest tym bardziej uzasadnione, że cierpi z powodu poczucia winy, ponieważ on przeżył wypadek.

Zarówno w żałobie, jak i depresji, dawniej zwaną melancholią, mamy do czynienia z utratą obiektu miłości. Owym obiektem może być kochana osoba, praca, system wartości. Freud nazywa depresję żałobą patologiczną, ponieważ nie do końca da się stwierdzić, co zostało utracone lub jakie znaczenie ma owa utrata. W przypadku Conrada utracony został nie tylko brat, ale również rodzinna i społeczna harmonia czy wiara w idealność Bucka (był przez wszystkich gloryfikowany i stanowił dla Conrada wzór). Twórca psychoanalizy wskazuje na bardzo znaczący i zarazem wysublimowany fakt: osoba pogrążona w melancholii doświadcza utraty w obrębie własnego ja, skąd bierze się nieustanne samooskarżanie i zarzuty wobec samego siebie — jeśli cokolwiek dzieje się nie tak jak osoba (w depresji) by chciała, staje się to jej winą.

Żałoba zaś jest prawidłowym procesem asymilacji straty (przeżywania, przyjmowania do wiadomości i przystosowania się do zmiany). Może to nam się nie podobać, ale naturalne jest to, że każda strata przysparza cierpienia. W końcu jednak żałobnikowi udaje się pogodzić dwie lojalności: do zmarłego i do życia, które toczy się dalej (G. Francessetti, J. Roubal, „Gestalt Therapy Approach to Depressive Experiences”), co Freud określa słowami: respekt przed rzeczywistością odnosi zwycięstwo (S. Freud, ib.). Bycie w świecie jest odczuwane jako wszechogarniająca pustka, a potrzeba kontaktu z utraconym obiektem może prowadzić nawet do halucynacji lub flash-backów, jeśli, tak jak Conrad, żałobnik brał udział w śmierci zmarłego. Bohater „Zwyczajnych ludzi” przeżywa jednak pustkę także w relacji z pozostałymi przy życiu przyjaciółmi i rodziną. Sceny, w których Conrad mógłby mieć kontakt z bliskimi pokazują właściwie brak kontaktu. Gestaltowscy psychoterapeuci wskazują, że jest to charakterystyczne dla relacji osoby doświadczającej depresji. Mianowicie, psychiczna przestrzeń pomiędzy jedną a drugą osobą, która niegdyś była przestrzenią spotkania i kontaktu przestaje istnieć, a zaczyna być nieprzezwyciężalną kosmiczną otchłanią (G. Francessetti, J. Roubal, ib.). Zresztą, w początkowych fazach żałoby dzieje się podobnie. Zbieżność objawów melancholijnych i żałobniczych powoduje, że wielu ludziom przeżywającym stratę bliskich lekarze przepisują leki antydepresyjne, co utrudnia proces przemiany, jaka zachodzi w nas pod wpływem utraty.

Polecane teksty kultury:
  • Francessetti, J. Roubal, „Gestalt Therapy Approach to Depressive Experiences”, [w:] G. Francessetti, M. Gecele, J. Roubal, „Gestalt Therapy in Clinical Practice. From Psychopatalogy to Aesthetics of Contact”, Wyd. Franco Angeli, Milan 2013
  • Freud, „Żałoba i melancholia”, [w:] tegoż „Psychologia nieświadomości”, Wyd. KR, Warszawa 2007
  • Vazquez Bandin, „Loss and Grief. Sometime just one person missing makes the whole world depopulated”, [w:] G.
  • Francessetti, M. Gecele, J. Roubal, „Gestalt Therapy in Clinical Practice. From Psychopatalogy to Aesthetics of Contact”, Wyd. Franco Angeli, Milan 2013
  • film „Zwyczajni ludzie” („Ordinary People”), Robert Redford, USA, 1980

Natalia Żuk-Michałowska